MISJA JESTEM ŻYWY - Page d'accueil
     Misja Jestem Zywy
Bądźmy pielgrzymami miłości i nadziei w domach (rodzinach),
kościołach, szpitalach, szkołach i wspólnotach zakonnych.  Witamy !

Poczatki i rozwój
    Od 11 stycznia 1996, różne osoby 23 narodowości wypełniają misję, by pokornie zaofiarować wszystkim, którzy przyjmują ten krzyż, możliwość przeżycia doświadczenia nawrócenia się oraz spotkania Zmartwychwstałego.

    Chodzi o… nawiedzenie domów przez krzyż misyjny „JESTEM ŻYWY”. Początki tej inicjatywy są owocem duchowych przeżyć pewnej pani z diecezji montrealskiej, należącej do Parafii Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus.

    Poza Kanadą, krzyż został przyjęty w dwudziestu kilku innych krajach takich jak: Polska, Rosja, Haiti, Wenezuela, Włochy, Francja, Wyspa Mauritius, Liban, Korea Południowa, Stany Zjednoczone, Ukraina, Szwajcaria, Litwa, Kazachstan, Senegal, Mali, Kamerun, Kostaryka, Pakistan, Japonia, Hiszpania, Turkmenia. Dzisiaj, w 2013 roku, ponad czterysta krzyży wędruje po wielu miejscach, i Pan Nasz, Jezus Chrystus, odwiedza swoje owieczki, opiekuje się nimi, pociesza, uzdrawia, dodaje im odwagi i nadziei.

ŚWIADECTWO IWONY-ŁUCJI

    Gdy opuszczałam Francję, wiele lat temu, moi przyjaciele ofiarowali mi na pamiątkę krzyż. „Cóż za pomysł”, pomyślałam. Czas płynął nadal, niosąc łaski jak i cierpienia.

    W 1996 roku, Bóg powiedział mi (głos wewnętrzny) „Kup krzyż”. Tak, ale jaki krzyż? Zadałam sobie pytanie, dlaczego? Poradziłam się mojego kierownika duchowego, ojca Amadeusza, jezuitę. On powiedział mi: „Słuchaj uważnie… Bóg mówi do ciebie”

    Jestem wreszcie w sklepie. Wchodząc przez oszklone drzwi, w głębi na ścianie dostrzegam wiele krzyży. Coś popycha mnie w stronę tej ściany. Biorę jeden z wiszących na ścianie krzyży. Wiem, że to właśnie ten. Głos wewnętrzny mówi mi: „KUP JESZCZE JEDEN KRZYŻ, CHCĘ WEJŚĆ DO RODZIN”. Proszę sprzedawcę o podanie mi tego właśnie krzyża, a on odpowiada mi: „Ma pani szczęście, statek z Hiszpanii przypływa za dwa miesiące. Przysyłają nam krzyże raz w roku, lepiej zamówić od razu dwa, by być pewnym, że będzie się miało jeden”.

    Mój krzyż zostaje poświęcony przez jezuitę, Ojca Amadeusza. Któregoś ranka, trzymając krzyż w dłoni, zauważam, że nie ma rany na boku Jezusa. „To dziwne, by zapomnieć coś takiego. To proste: ja sama namaluję ranę”. W tym momencie słyszę te słowa: „JESTEM ŻYWY” i widzę, że Chrystus porusza się. Przestraszona, upuściłam krzyż na łóżko. On mówił głośno i z mocą. Konał przez kilka godzin, błogosławił swoich oprawców i wybawił nas wszystkich. „Tak, ON JEST ŻYWY”.

    Otrzymuję dwa następne krzyże. Pewna osoba wykonała trzy podstawy do moich krzyży. Wiem, że słowa Jezusa: „JESTEM ŻYWY” powinny być wygrawerowane na podstawach. W sobotę, 4 stycznia 1997roku, decyduję się pojechać do grawera w centrum handlowym Rockland. Chwytam za telefon i dzwonię do mojej przyjaciółki Lizy, prosząc ją, by pojechała ze mną. Zadaję sobie pytanie, dlaczego zadzwoniłam, przecież mogłam pojechać sama.

    Odbieram podstawy do krzyży, które nie były jeszcze poświęcone. Wchodzę do mojego pokoju, by przynieść podstawę do mojego, poświęconego już krzyża. Zbliżając się, mam wrażenie, że nie powinnam go dotykać. Następnie przenoszę krzyż do drugiego pokoju i stawiam go na stole. Zauważam, że z Chrystusa wycieka olej, i że na Głowie i na Dłoniach znajduje się krew. Tam, gdzie chciałam namalować ranę, z boku wypływa olbrzymia kropla oleju. Palcem wskazującym lewej ręki dotykam lekko prawej dłoni Chrystusa. Na czubku mojego palca jest krew. Nie potrafię opisać, jaki to wywiera efekt. Widziałam siebie naprawdę na Golgocie, byłam wstrząśnięta, ogarnął mnie święty i przerażający strach.

    Rozpłakałam się i powiedziałam: „Panie, Ty krwawisz, Ty krwawisz”. Na kolanach, i z uniesionym palcem patrząc na krew, przypominam sobie, że obeszłam całe mieszkanie, by ponownie wrócić do krzyża, aby znowu upaść na kolana, ciągle płacząc.

    Na to wszystko przychodzi Liza. Widząc, co się właśnie wydarzyło, upada na kolana. Podczas modlitwy, krew, która była na końcu mojego palca, znika wchłonięta przez ciało. Liza i ja, olejkiem tym stawiamy sobie wzajemnie znak krzyża na czole.

**********************************

    W sobotę, 11 stycznia 1997roku, Ojciec Amadeusz, jezuita, odprawił mszę świętą i poświęcił krzyże. Było nas już dwanaście osób. 25 sierpnia 2001roku, odbyło się pierwsze spotkanie. Dzisiaj, pierwszego maja 2006, krzyże misji „JESTEM ŻYWY” są czczone w 23 krajach.

Arrow upPowrót